Wroclaw.pl
30.05.2014
Magdalena Talik
http://www.wroclaw.pl/dyrygent-ernst-kovacic-opowiada-o-leo-festiwalu

Dyrygent Ernst Kovacic opowiada o Leo Festiwalu

Festiwal startuje dzisiaj na Zamku Topacz
Leo Festiwal to impreza dedykowana Wrocławskiej Orkiestrze Kameralnej Leopoldinum, która jest gospodarzem festiwalu. Potrwa on od 30 maja do 5 czerwca. O koncertach przeczytacie także tutaj.
Magdalena Talik: Zawsze mówił Pan, że leitmotivem Leo Festiwalu jest hasło „synergia” – łączenie wielu różnych dziedzin sztuki. Tak jest i teraz?
Ernst Kovacic: Oczywiście, ale to także łączenie przestrzeni, młodych muzyków ze starszym pokoleniem artystów, dorosłych w pracy z dziećmi. Dla przykładu, jestem już seniorem, moi instrumentaliści wchodzą w wiek średni i niektórzy uczą studentów, więc to też kreowanie przyszłości. No i synergia jest także w naszym repertuarze. Polska orkiestra kameralna gra aranżacje amerykańskich standardów na przykład. 
Magdalena Talik: Pierwszy koncert festiwalu w piątek na Zamku Topacz odbędzie się z udziałem tancerzy z Linzu. Jak Pan ich znalazł?
Ernst Kovacic: Przez przypadek, choć latami pracowałem z tancerzami i grupami tańca. Nie jest łatwo zaaranżować godzinny przeznaczony na skrzypce solo dla potrzeb takiego projektu. Pamiętajmy, że nawet sześcioro tancerzy robi na scenie sporo hałasu, ponadto trzeba znaleźć kogoś, kto autentycznie zrozumie wizję, poetycki kontekst sonat Eugene’a Ysaye’a. Ja trafiłem na szefową grupy. Znalazłem Rose Breuss, szefową formacji C.O.V. / Cie. Off Verticality, i opisałem jej mój pomysł. Efekt powinien zaciekawić melomanów, choć taniec współczesny nie jest odwzorowaniem tego, co dzieje się w warstwie muzycznej. Artyści mają własny rytm. Czasem ich ruchy są bardzo powściągliwe, tak się nam przynajmniej wydaje, ale napięcie krąży w przestrzeni. To ciekawe doświadczenie dla instrumentalisty.
Magdalena Talik: Podobnie jak koncert na Dworcu Głównym PKP. We wtorek w holu będzie tłumnie i głośno. 
Ernst Kovacic: Sztuka dzieje się pośród życia, więc nie można wykluczyć z niej hałasu. Mam czworo dzieci, dziś już dorosłych, ale pamiętam, gdy ćwiczyłem, a one bawiły się wokół mnie. Musiałem się skupić, więc przyjęliśmy zasadę – jeśli chcemy się wzajemnie widzieć i ze sobą być, to ja powinienem  ćwiczyć, a one się bawić i pozwolić mi pracować. Co do hałasu na dworcu, idealnie będzie pasował do utworów muzycznych z dzwonkami, gwizdami, świstami, nie będą przeszkadzać nawet zapowiadający pociągi przez megafon pracownicy.
Magdalena Talik: Jak co roku na Leo Festiwalu będzie wystawiona opera dla dzieci, tym razem „Dwaj muzykanci” Petera Maxwella Daviesa. To historia o dwóch muzykach, którzy spotykają na swojej drodze trolle. Co dzieje się potem?
Ernst Kovacic: Trolle to podstępne stworzenia, ale mają problem – uświadamiają sobie, że ich taniec nie jest dobry, ale zbyt ciężki, mało wyrafinowany. Zatrzymują jednego z muzykantów – Szymona, zmuszają go do pójścia do jaskini i grania dla nich. Kiedy pytają, czy ma jakieś życzenie, on prosi, by jego ziomkowie nie musieli pracować. Trolle na to przystają, ale szybko okazuje się, że ludzie tracą całe zainteresowanie i stają się otyli. Szczęśliwie, pod koniec historii, muzyka irlandzka sprawia, że społeczeństwo  bardziej się aktywizuje. Myślę, że dzieciom spodoba się ta bajka, zwłaszcza że na scenie Centrum Kultury Agora w czwartek wystąpią ich rówieśnicy – dzieci z chórów Chłopięcego Filharmonii Wrocławskiej i „Con Brio” ze Szkoły Muzycznej I stopnia.